Start, Druh, Fenix, czyli historia aparatów fotograficznych Made in Poland

Fot. Rafał Miętka / Seria aparatów Start

Fot. Rafał Miętka / Seria aparatów Start

Wielu z Was z pewnością przeszukiwało strych, by dowiedzieć się, jak fotografowali Wasi ojcowie, dziadkowie. Wśród staroci często można natknąć się na aparaty radzieckie, najczęściej plastikowe Smieny czy ciężkie, metalowe Zenity. Były to najpopularniejsze aparaty minionych lat. Oprócz konstrukcji ze Wschodu można znaleźć też aparaty z dumnie brzmiącym napisem Made in Poland. Właśnie o nich będzie ten tekst.

Aparaty przedwojenne

Powstawały liczne konstrukcje składane prywatnie, a masową produkcją aparatów fotograficznych zajmowały się m.in. fabryka Piotra Lebiedzińskiego (działająca od 1896 r.) oraz warszawskie zakłady FOS/Phos Varsovie (od 1899 r.). Produkcja w FOS-ie trwała do czasu wybuchu I wojny światowej, kiedy to fabryka wraz z personelem została przeniesiona do Rosji, ściślej do Petersburga. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w 1921 r. powstała Fabryka Aparatów Optycznych i Precyzyjnych H. Kolberg S-ka, która z czasem przekształciła się w istniejące do dziś Polskie Zakłady Optyczne.

Najciekawsze obiektywy z mocowaniem M42

Niestety, niewiele aparatów produkowanych w zakładach FOS czy fabryce Lebiedzińskiego zachowało się do dziś. Wojny zniszczyły sporą część naszego dorobku. Przedstawię dlatego tylko kilka przykładów aparatów produkowanych przed II wojną światową.

Filma

Fot. Jacek Przybyszewski / www.polskieaparaty.republika.pl

Prosty aparat skrzynkowy na filmy 6 x 9 (wersja 2R także 4,5 x 6), produkowany od 1934 roku w fabryce Kamera Polska Pawła Sobkowskiego w Chodzieży. Aparat miał dwa nastawy przysłony (f11, f22) oraz trzy czasy migawki (1/50 s, T, B). Co ciekawe, wyposażony był w spust działający poprzez delikatne popchnięcie go do przodu, co wykluczało możliwość poruszenia na zdjęciu i dawało Filmie przewagę nad konkurencją.

Korona

Fot. Jacek Przybyszewski / www.polskieaparaty.republika.pl

To również aparat skrzynkowy, jednak nie jest to polska konstrukcja, ale licencja aparatu Merit Box na filmy 3 x 4 cm oraz 4 x 6,5 cm. Korona, wyposażona w dwa czasy migawki (1/50 s, B) oraz dwa nastawy przysłony (f11 i f22), na tle konkurencji wyróżniała się eleganckim wyglądem oraz kolorem. Była produkowana od 1934 r. w fabryce braci Pawelskich.

Zobacz również: Fotoblogia.pl - największy blog o fotografii w Polsce

Sida Optyka

Fot. Jacek Przybyszewski / www.polskieaparaty.republika.pl

Aparat na licencji niemieckiej Sidy. Dzięki formatowi klatki 24 x 24 mm zyskał miano najmniejszego produkowanego w Polsce aparatu fotograficznego. Produkowany był od 1937 r. w wytwórni zegarków K. Żelazkiewicza i E. Niepanicza. Miał dwa nastawy czasów (1/50 s, B) jednak bez możliwości zmiany otworu przysłony (stałe f8).

Aparaty powojenne

W czasach gdy władzę w Polsce sprawowali komuniści, większość naszych ambitnych pomysłów o produkcji np. dobrych samochodów była po cichu tłumiona przez organy radzieckie. Nie pozwalano nam na produkcję aut, które dorównywałyby choć w części radzieckim, dlatego opierały się one na przestarzałych podzespołach.

Zaadaptuj się, czyli skąd wziąć tanią i dobrą optykę? [poradnik]

Na szczęście przemysłu fotograficznego nie objęły aż takie represje. Dzięki temu, za zgodą ówczesnego prezydenta Bolesława Bieruta, powstały w 1951 r. Warszawskie Zakłady Kinotechniczne. Nazwę tę szybko przemianowano na Warszawskie Zakłady Fotooptyczne. Firma funkcjonowała pod taką nazwą aż do lat 60., kiedy wcielono ją do PZO, czyli Polskich Zakładów Optycznych.

Start I

W 1953 r. narodził się pierwszy powojenny polski aparat fotograficzny: Start I. Prototyp, który powstał w 5 egzemplarzach, był na tyle dobry, że jeszcze w tym samym roku zadebiutowała jego wersja produkcyjna, nazwana po prostu Start. Była to lustrzanka dwuobiektywowa na filmy szerokie 6 x 6 cm o dobrych parametrach, nieodbiegających znacząco od zagranicznej konkurencji.

Fot. Rafał Miętka / www.portretowo.blogspot.com

Początkowo wyprodukowano około 1000 sztuk aparatów pod szyldem WZK (na zdjęciu po lewej). Wraz ze zmianą nazwy zakładów zwiększono produkcję — już pod szyldem WZFO (po prawej). Dolny obiektyw, fotograficzny, oferował światło f4 (z możliwością zawężenia otworu do f22), a górny, celowniczy — f3,5; ogniskowa w obydwu wynosiła 75 mm. Aparat miał czasy od 1/10 s do 1/200 s oraz czas B.

Start B / Start II

Sukces pierwszej generacji Starta zaowocował powstaniem w 1960 r. lekko ulepszonej wersji Start B: dodano stopkę mocowania akcesoriów, ulepszono spust oraz przede wszystkim zwiększono światło obiektywu zdjęciowego do f3.5. Wprowadzono również szybsze czasy: od 1/15 s do 1/250 s, dostępne już we wszystkich późniejszych modelach.

Fot. Rafał Miętka / www.portretowo.blogspot.com

W tym samym roku pojawił się następca - Start II. Była to konstrukcja adresowana do zawodowców. Niestety, nie przyjęła się ona tak ciepło, jak oczekiwano. Zmiany dotyczyły głównie obsługi (ergonomii aparatu): wartości przysłony i czasu ekspozycji odczytywało się w jednym miejscu na przodzie aparatu, oprócz tego dodano licznik klatek oraz rączkę wprost z drogich zagranicznych konstrukcji, która ułatwiała przesuw filmu, a także zabezpieczała przed podwójnym naświetleniem klatki.

Neverender Project — średni format czyni ZŁO [wideo]

Start 66, 66S

Fot. Rafał Miętka / www.portretowo.blogspot.com

Lata mijały, co wymusiło zmianę wyglądu aparatu na nowocześniejszy. I tak w 1967 r. narodził się Start 66, który pod względem ergonomii i możliwości był identyczny z poprzednikiem – odmianą B. Trzy lata później powstał Start 66S, w którym dodano licznik klatek. Był to ostatni polski aparat fotograficzny, bo produkowany aż do 1985 r. Łącznie od początku produkcji powstało 120 000 sztuk Startów.

Druh

Polski rynek potrzebował aparatu prostszego w obsłudze niż Start. W 1956 r. rozpoczęto produkcję aparatu Druh. Była to zgrabna, bakelitowa konstrukcja w stylu Art Deco z wykręcanym obiektywem typu fix focus, który podczas transportu zmniejszał jego gabaryty. Aparat obsługiwał filmy 6 x 6 oraz, po zastosowaniu wkładek, 4,5 x 6.

Fot. Rafał Miętka / www.portretowo.blogspot.com

Dwa nastawy przysłony (f8, f16) oraz dwa czasy ekspozycji (1/50 s, B) gwarantowały prostotę obsługi, dzięki czemu aparat potrafił obsłużyć niemal każdy. Był on częstym i udanym prezentem komunijnym, co skutecznie zachęcało ówczesną młodzież do fotografowania. Wkrótce doczekał się następcy, wersji Synchro, która — jak sama nazwa wskazuje — różniła się tym, że miała gniazdo synchronizacji z lampą błyskową i stopkę jej mocowania. Wyprodukowano 1 100 000 aparatów Druh.

Ami / Ami 2

Ami, jak przystało na następcę tak popularnego aparatu jak Druh, był lżejszy od niego dzięki styropolowi. Prostota obsługi pozostała: aparat miał jeden czas i dwa nastawy przysłony (f8, f16). Obiektyw oferował ogniskową 75 mm, czyli o 10 mm więcej od Druha, również typu fix focus, czyli bez potrzeby nastawiania ostrości.

Fot. Rafał Miętka / www.portretowo.blogspot.com

Równocześnie z Ami produkowany był bardziej zaawansowany model Ami 2, który wyróżniał się lepszym obiektywem – achromatem z dwoma nastawami ostrości, lepszą migawką z 4 czasami ekspozycji (1/30, 1/60, 1/125, B), a także blokadą przed podwójną ekspozycją. Nie sprzedawał się on jednak tak dobrze jak podstawowa wersja. Ami doczekało się następcy w wersji 66 z przebudowaną migawką o dwóch czasach (1/50 s, B) i dwoma nastawami przysłony (f8, f16). Łącznie wyprodukowano 1 400 000 sztuk aparatów Ami.

Fenix

W 1955 r. rozpoczęła się produkcja modelu Fenix. Początkowo miał on być lustrzanką, jednak po przeprojektowaniu został aparatem celownikowym na filmy 24 x 36 mm. Oferował wiele udogodnień, m.in. wygodny naciąg migawki na tyle korpusu i spust na górnej ściance. W tym samym miejscu znajdował się też licznik klatek i pamiętnik czułości. Obiektywem była konstrukcja ze światłem f2.8 (z możliwością zawężenia do f22) i ogniskową 45mm.

Fot. Rafał Miętka / www.portretowo.blogspot.com

Wykorzystano w nim migawkę z nowszych aparatów Start, a więc miał taki sam zakres czasów ekspozycji. Doczekał się lepszej wersji oznaczonej numerem II, wyposażonej w dalmierz połówkowy ułatwiający nastaw ostrości. Fenix był najbardziej skomplikowanym technicznie polskim aparatem fotograficznym. W jego konstrukcji popełniono jednak błąd: naciąg odbywał się przez linkę, która bardzo często się zrywała, a naprawa pochłaniała serwisantom dużo czasu.

Alfa

W 1965 r. nastąpiła premiera oryginalnego aparatu małoobrazkowego Alfa. Technicznie była to prosta konstrukcja, niewiele odbiegająca parametrami od aparatu Ami 2: takie same czasy ekspozycji, jednak lepszy obiektyw o świetle f4,5 z możliwością zawężenia do f11 i nastawienia ostrości.

Fot. Jacek Przybyszewski / www.polskieaparaty.republika.pl

Alfa wyróżniała się wyglądem i kolorystyką, dzięki czemu do tej pory jest poszukiwanym aparatem nie tylko na naszym rynku kolekcjonerskim. Trzy lata później doczekała się następczyni – Alfy 2, która miała nowszy obiektyw, wizjer ze znacznikami paralaksy oraz zmieniony przedni spust migawki. Łącznie wyprodukowano 200 000 sztuk aparatów Alfa i Fenix.

Przygody z kliszą [odc. 2]: lock ‘n’ load, czyli wybieramy lustrzankę analogową

Mam nadzieję, że ta krótka historia naszych, polskich aparatów fotograficznych zachęci Was do zainteresowania się starszymi konstrukcjami. Nawet dziś mogą one śmiało posłużyć jako proste aparaty do fotografii ulicznej czy lomografii lub po prostu być pięknymi eksponatami na półce.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Przeglądy:

Najciekawsze strony do obróbki zdjęć online Nudna Ameryka na nienudnych zdjęciach Jacka Foty [wywiad] 10 cytatów fotograficznych, które powinniście znać Najdroższe i największe obiektywy pokazane na targach Photokina 2014 Podnosząca się z gruzów stolica na zdjęciach z albumu "Warszawa lata 40." "Małe Nemo", czyli niemowlaki sfotografowane pod wodą Photoshopowe wpadki miesiąca - wakacje 2014 Sesja dla Disney'a i Annie Leibovitz podczas pracy Blogi modowe, na których zdjęcia zatrzymają Cię na dłużej "303 zdjęcia, które musisz znać" - recenzja albumu, którego nie ma Koken – darmowy system zarządzania treścią dla fotografów Filmy o fotoreportażu, dzięki którym inaczej spojrzysz na świat... JPEGmini – zmieniamy rozmiar zdjęć jednym kliknięciem Książki o fotografii, które warto przeczytać [cz.1] Photoshopowe wpadki miesiąca [styczeń] Fotoreporter David Guttenfelder opowiada o robieniu zdjęć smartfonem w Korei Północnej Fotografia (i Photoshop) w służbie propagandy 15 najchętniej czytanych tekstów w 2013 r. na Fotoblogii Photoshopowe wpadki miesiąca [grudzień] Photoshopowe wpadki miesiąca - listopad [galeria] Co warto czytać? Jesienny przegląd prasy fotograficznej Kreatywne techniki fotograficzne, które mogą zainspirować Google+ z wbudowanym Snapseedem Książki o fotografii, które warto przeczytać [część 2]