Historia radzieckich aparatów małoobrazkowych cz. 2. - Zorki

Zorki / Fot. Rafał Miętka

Zorki / Fot. Rafał Miętka

Sukces tych dalmierzy sprawił, że format małoobrazkowy rozpowszechnił się na cały Związek Radziecki. Ale dlaczego ograniczać się tylko do rynku rodzimego? Z tego powodu powstała druga, podobna marka aparatów fotograficznych, tym razem przeznaczona w szerokiej skali na eksport. Markę tę nazwano Zorki.

Zorki

W trakcie II wojny światowej, w 1943 roku fabryka w Charkowie produkująca aparaty marki FED uległa całkowitemu zniszczeniu. Aby wznowić produkcję modelu FED 1, ich wyrób powierzono zakładom KMZ (Krasnogorsk Mechanical Works). W 1947 roku powstały pierwsze sztuki aparatu FED KMZ, którego nazwę przemianowano wkrótce na FED-Zorki (z ros. zorki oznacza ostry). Pod takim szyldem wytworzono tylko ok. 6 tys. sztuk aparatów, gdyż niewiele później marka FED odrodziła się i wróciła do dalszej produkcji. KMZ jednak nie zaprzestał produkcji aparatu i usunął drugi człon nazwy, zostawiając na aparatach tylko napis Zorki. Tym sposobem narodziła się nowa marka, dążąca w całkiem innym kierunku niż jej pierwowzór.

Historia radzieckich aparatów małoobrazkowych cz.1. — FED

Zorki ½

Produkcja samodzielnego aparatu Zorki rozpoczęła się w 1949 roku. Nowe aparaty wytwarzano z lepszych jakościowo materiałów. Zewnętrznie, oprócz oczywistej zmiany nazwy marki, modyfikacje były niewielkie – przebudowano spust migawki, by umożliwiał wpięcie wężyka spustowego, z czasem ponadto pojawiły się delikatne tłoczenia na korpusie  aparatu. Podstawowy obiektyw zastąpiono nieznacznie różniącym się szkłem Industar-22 3.5/50. Na tym kończyły się podstawowe różnice między modelami.

Dlaczego jednak zdecydowano się na produkcję niemal identycznych aparatów? Powód był prosty. FED nie eksportował swoich jedynek na rynek zagraniczny. Wszystkie aparaty oferowane były tylko wewnątrz Związku Radzieckiego (wyjątek: późniejsze Revue dla Niemiec). Z tego względu KMZ w dużej mierze skupił się na eksporcie swojej Zorki. Modele eksportowe można rozpoznać po dwóch napisach Zorki: górnym — cyrylicą, a dolnym — alfabetem łacińskim. Oprócz tego modele te mają napisane cyrylicą „wyprodukowano w ZSRR”.

Na dwa lata przed końcem produkcji w 1956 roku powstał aparat Zorki 2. Była to jedynie poprawka modelu pierwszego. Aparat różnił się dodanym samowyzwalaczem i uszkami do paska, ponadto przebudowano lekko spust migawki oraz pokrętło zmiany czasów ekspozycji. Powstało ok. 835 tys. sztuk modelu pierwszego i tylko 10 tys. drugiego.

Zorki 1 / Fot. Rafał Miętka

Zorki C/2C

Modele C(S) od swoich starszych odpowiedników różniły się przede wszystkim dodanym gniazdem synchronizacyjnym do lamp błyskowych. Synchronizator wymusił jednak zmiany w wymiarach aparatów – teraz część wizjerowa była wyraźnie wyższa. Samo złącze pojawiło się na przodzie aparatu. Ciekawym rozwiązaniem jest tu opóźniacz wyzwolenia migawki w zależności od zamontowanej lampy. Lampy błyskowe często różniły się od siebie czasem uzyskania pełnej mocy błysku. Czas ten, podawany w milisekundach, ustawiało się wokół pokrętła czasów ekspozycji, aby zrównać pełny błysk z momentem otwarcia migawki.

Zobacz również: Fotoblogia.pl - największy blog o fotografii w Polsce

Przemodelowano też sposób odblokowywania powrotnego zwijania filmu – znikła mała wajcha, a zastąpiło ją pokrętło wokół spustu. Analogicznie do poprzedniego modelu 2C różniła się od modelu C samowyzwalaczem. Wraz z produkcją Zorki 2C wprowadzono nowocześniejszy i poprawiony, lecz nie chowany już obiektyw – Industar 50 3.5/50.

Produkcję modelu Zorki C (1955–1958) szacuje się na 472 tys. egzemplarzy, a modelu 2C (1955–1960) na 214 tys. sztuk.

Zorki C(S) / Fot. Rafał Miętka

Zorki 3/3M

W 1951 roku rozpoczęła się krótka produkcja nowych modeli Zorki. Była to znacznie ulepszona konstrukcja. Wreszcie usprawniono zakładanie filmu, stosując zdejmowaną całą tylną klapkę, a nie tylko spód aparatu jak w poprzednikach. Ponadto po raz pierwszy w Zorce pojawił się czas 1/1000s. Aparaty te cechowało także dodanie długich czasów, aż do 1 sekundy. Co ciekawe, pokrętło do ich nastawiania było zaczerpnięte z modelu Leica III i znajdowało się nawet w tym samym miejscu.

Od 1954 roku można było nabyć wersję 3M, w której wszystkie te czasy zmieniało się jednym pokrętłem – na górze aparatu. Zasadniczą różnicą w trójkach było także sprzężenie wizjera z dalmierzem, co ułatwiło nastawianie ostrości. Teraz można było robić to za pomocą jednego oczka, a nie dwóch jak w poprzednich modelach. Pojawiła się także zmiana dioptrii dla oka, czyli miły gest dla ludzi o słabszym wzroku. Przez zastosowanie nowych technicznie elementów zdecydowanie zmienił się wygląd aparatu oraz jego gabaryty. Model dorównywał konstrukcjom zza granicy, a więc zaczęto stosować lepsze obiektywy. Aparat dostarczano z Jupiterem-8 o jasności f/2 i ogniskowej 50 mm.

Zorki 3 oraz 3M produkowano do 1956 roku. Łącznie wyprodukowano 88 tys. egzemplarzy. Modele te były tylko zapowiedzią nowszego aparatu, który został wyprodukowany już w znacznie, znacznie większych ilościach – Zorki czwartej.

Zorki 3 / Fot. Pumpkinpies / Flickr CC

Zorki 3C/4/4K/Mir

Zanim jeszcze pojawiło się czwarte dziecko, przez rok (1955–1956) produkowano model 3C. Aparat ten wyróżniał się na tle Zorki 3M dodanym gniazdem do lampy błyskowej, co wpłynęło na wygląd, tym razem nie zwiększając wymiarów aparatu. Wyprodukowano 45 tys. modeli 3C, które później zmieniły się w nowy model — Zorki 4. Czwórka od poprzednika różniła się dodaniem tylko samowyzwalacza. Mimo to jej nakład był ogromny, gdyż był to jeden z najlepszych dalmierzy produkowanych w ZSRR. Szeroki zakres czasów ekspozycji oraz dobry obiektyw sprzyjały sprzedaży.

Model produkowano niemal bez zmian aż do 1973 roku. Został zastąpiony przez model 4K produkowany do 1980 roku. Jedyne, co wyróżniało 4K, to zastosowanie szybszego naciągu – wajchą, nie pokrętłem jak w poprzedniku, oraz sprzedawanie go wraz z czarnymi odmianami obiektywów. Produkowano także tańszą serię o nazwie Mir, która nie miała długich czasów, czasu 1/1000s oraz dostarczana była ze słabszym obiektywem Industar-50.

Łącznie wyprodukowano ponad 2 miliony sztuk wszelkich odmian aparatu Zorki 4.

Zorki 4 / Fot. Rafał Miętka
Zorki 4K / Fot. Rafał Miętka

Zorki 5/6

Wbrew pozorom nie był to zgodnie z numeracją następca Zorki 4. Model 5 był konstrukcją klasy FED 2. Oparto go na Zorce 2C, jednak w stosunku do niej zastosowano szereg zmian: nowocześniejszy i bardziej zabudowany wygląd, wizjer połączony z dalmierzem, łatwy naciąg za pomocą wajchy, zmianę dioptrii dla oka, dwa gniazda synchronizacyjne oraz pamięć czułości filmu. Technicznie pozostał taki sam zakres czasów ekspozycji oraz taki sam obiektyw. Niestety nie zmieniło się także trudne zakładanie filmu od spodu aparatu. Niedogodność tę poprawił dopiero model Zorki 6, który miał zdejmowaną całą tylną klapkę. Dodano mu także samowyzwalacz. Szóstkę sprzedawano z nowszym obiektywem Industar-50.

Łącznie przez wszystkie lata produkcji (1958–1966) wyprodukowano ponad 600 tys. egzemplarzy obu aparatów.

Zorki 5 / Fot. Rafał Miętka

Zorki 10/11/12

Zorki 10 nie nawiązywał niczym do sąsiednich modeli. Nie wywodził się także od aparatu Leica. Był za to kopią angielskiego aparatu Ricohmatic 35. Główną cechą dziesiątki był światłomierz dookoła niewymiennego obiektywu (Industar-63 2.8/45), który ustalał czas ekspozycji i przesłonę. Przesłonę można było także ustalić samemu, jednak czas dobierany był tylko automatycznie, jedynie z możliwością zmiany na czas B (bulb).

Na obiektywie znajdowały się niemal wszystkie nastawy parametrów, m.in. czułość filmu, od której zależał pomiar, a także rodzaj lampy błyskowej i tradycyjnie ostrość. Zorki 10 wyposażono ponadto w dalmierz oraz wygodny naciąg na spodzie aparatu. Tam też znajdował się licznik klatek. Zorki 11 był uboższą wersją dziesiątki — niewyposażoną w dalmierz. Zorki 12 był zaś słabo sprzedającą się, przestylizowaną serią na trudno dostępne w ZSRR kasety typu Rapid.

Łącznie powstało 400 tys. sztuk aparatów Zorki ze światłomierzami. Produkowano je od 1964 do 1977 roku.

Zorki 10 / Fot. Rafał Miętka

Start, Druh, Fenix, czyli historia aparatów fotograficznych Made in Poland

Marka Zorki dzięki niskiej cenie i sporym możliwościom szybko zdobyła sobie pochlebne opinie oraz popularność nie tylko na terenie Związku Radzieckiego.

Na początku produkcji pierwszego modelu postanowiono przebudować Zorkę. Do aparatu dodano mechanizm lustra oraz pryzmat. W ten sposób powstała chyba najbardziej rozsławiona u nas radziecka marka aparatów fotograficznych – Zenit. Tę zaś zaprezentuję w przyszłym artykule ;)

__________

Rafał Miętka Rafał Miętka — jestem pasjonatem fotografii w szerokim tego słowa znaczeniu. Uwielbiam rejestrować wyjątkowe chwile w życiu człowieka, odnajdywać piękno w każdym z nas i we wszystkim, co mnie otacza. Kolekcjonuję dawny sprzęt fotograficzny, nie pozwalając, by został zapomniany. Oprócz tego interesuję się grafiką i muzyką, ciągle ucząc się w każdej z tych dziedzin. Moje prace można obejrzeć na: www.portretowo.blogspot.com.

Zobacz więcej artykułów z serii: Historia radzieckich aparatów małoobrazkowych

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Przeglądy:

Nudna Ameryka na nienudnych zdjęciach Jacka Foty [wywiad] 10 cytatów fotograficznych, które powinniście znać Najdroższe i największe obiektywy pokazane na targach Photokina 2014 Podnosząca się z gruzów stolica na zdjęciach z albumu "Warszawa lata 40." "Małe Nemo", czyli niemowlaki sfotografowane pod wodą Photoshopowe wpadki miesiąca - wakacje 2014 Sesja dla Disney'a i Annie Leibovitz podczas pracy Blogi modowe, na których zdjęcia zatrzymają Cię na dłużej "303 zdjęcia, które musisz znać" - recenzja albumu, którego nie ma Koken – darmowy system zarządzania treścią dla fotografów Filmy o fotoreportażu, dzięki którym inaczej spojrzysz na świat... JPEGmini – zmieniamy rozmiar zdjęć jednym kliknięciem Książki o fotografii, które warto przeczytać [cz.1] Photoshopowe wpadki miesiąca [styczeń] Fotoreporter David Guttenfelder opowiada o robieniu zdjęć smartfonem w Korei Północnej Fotografia (i Photoshop) w służbie propagandy 15 najchętniej czytanych tekstów w 2013 r. na Fotoblogii Photoshopowe wpadki miesiąca [grudzień] Photoshopowe wpadki miesiąca - listopad [galeria] Co warto czytać? Jesienny przegląd prasy fotograficznej Kreatywne techniki fotograficzne, które mogą zainspirować Google+ z wbudowanym Snapseedem Książki o fotografii, które warto przeczytać [część 2] Nowa i stara połówka Wielkiego Jabłka na jednym interaktywnym zdjęciu