Historia radzieckich aparatów małoobrazkowych cz. 5. - Kiev

© Rafał Miętka

© Rafał Miętka

Historia powstania marki Kiev jest kontrowersyjna. Pewnie dlatego, że nie zaczyna się na terenach byłego ZSRR, ale w… Niemczech. Przypomina historię marki FED, którą opisywałem w pierwszym artykule z tego cyklu, jednak w tym przypadku wszystko odbyło się całkowicie legalnie.

Historia

Gdy pierwsze Leiki biły rekordy sprzedaży, również Zeiss Ikon próbował swoich sił w projektowaniu aparatu małoobrazkowego. Celem było stworzenie takiego aparatu, który skutecznie konkurowałby z Leicą. Konstrukcję zaprojektowano od podstaw — zamontowano skomplikowaną, metalową migawkę o przebiegu pionowym, w niczym niepodobną do poziomo działających mechanizmów u konkurencji.

Dirkon – czeski papierowy aparat otworkowy

Migawka charakteryzowała się czasem 1/1000 s, który dla aparatu z Wetzlar w tych latach był nieosiągalny (maks. 1/500 s), a ponieważ w Leice trudno wymieniało się film z powodu dostępu do niego tylko od dołu korpusu, nowego Zeissa wyposażono w zdejmowaną całą tylną pokrywkę. Dla wygody i szybkości zmieniania obiektywów zamiast gwintu, jak w Leicach, zamontowano nowatorski bagnet.

Tak w 1932 roku wydano godnego konkurenta — aparat o nazwie Contax. Nie sprzedawał się on jednak tak dobrze. W 1936 roku powstał nowoczesny pod względem stylistycznym następca – model II, który jako pierwszy w historii miał dalmierz sprzężony z wizjerem. W tym samym roku wyprodukowano także model III, który różnił się tylko tym, że jako jeden z pierwszych aparatów miał wbudowany światłomierz selenowy.

Contax III / Fot. Coleccionando Camaras / Flickr CC

Co to ma wspólnego z radziecką marką Kiev?

Contaxy produkowano w fabryce wytwórni Zeiss Ikon AG w Dreźnie, które w 1945 roku znalazło się w radzieckiej strefie okupacyjnej. Niemcy w wyniku konferencji jałtańskiej musiały zapłacić odszkodowanie, tzw. reparacje wojenne. W ramach tego odszkodowania oprócz wielu innych produktów Rosjanie mogli zagarnąć fabrykę Zeissa w Dreźnie. Tak też zrobili.

Do 1947 roku produkcja Contaxów została wywieziona do Kijowa. Co ciekawe, przeniesiono nie tylko maszyny i dokumentację, ale także… kilku inżynierów i techników. Produkcję pierwszych prototypów radzieckich Contaxów ulokowano w dawnej fabryce zbrojeniowej zakładów Arsenal. Do obsługi maszyn, składania aparatów itd. zatrudniono ludzi z okolic Kijowa, którzy na miejscu przeszli tylko proste szkolenie – nie mieli w dziedzinie fotograficznej doświadczenia, za to byli chętni do działania.

Zobacz również: Fotoblogia.pl - największy blog o fotografii w Polsce

Historia radzieckich aparatów małoobrazkowych [cz. 1]: FED

Te pierwsze, szkoleniowe aparaty produkowano jeszcze pod nazwą Contax i składano z oryginalnych części Zeissa. Wkrótce po tym nazwa aparatu została zmieniona na Kiev (u nas czytane jako "kijew"), by w 1949 roku produkcja ruszyła w pełni. Było jej jednak daleko do standardów niemieckich. Bagatelizowano sprawę dokładnego wymierzania odległości między obiektywem a płaszczyzną filmu, co powodowało, że aparaty mniej precyzyjnie dobierały ostrość – występowało zjawisko back lub front focus.

 

Pierwsze seryjnie produkowane Kievy: II i III

Równolegle do nazw Contaxów pierwsze modele Kievów nazywały się: II i III, a więc wersja bez światłomierza selenowego i z nim. Ich produkcję rozpoczęto w 1947 roku. Początkowo niczym nie różniły się od Contaxa, z czasem jednak (1951 r.) dodano do nich złącze synchronizacji z lampami błyskowymi (modele z dopiskiem A). Kievy kosztowały więcej niż FED-y czy Zorki, co podyktowane było bardziej skomplikowaną konstrukcją.

Naciąg migawki odbywał się pokrętłem u góry aparatu, które jednocześnie przesuwało kliszę. Im dalej się nim kręciło, tym dłuższy czas ekspozycji można było uzyskać (zakres od 1 s aż do 1/1250 s). Spust znajdował się wewnątrz pokrętła, czyli w wygodnym miejscu. Dodatkowo w aparacie były licznik klatek i samowyzwalacz. Tak jak w pierwowzorze – celowanie tym aparatem sprawiało dużą przyjemność, dlatego że Kiev wyposażony był w duży wizjer oraz dobrej jakości dalmierz ze sporą plamką (a raczej prostokątem).

Ostrość można było ustawiać nie tylko za pomocą obiektywu, ale także małym pokrętłem koło okna dalmierza. Taki sposób był bardziej precyzyjny, lecz wolniejszy, i do tego przypadkiem można było zasłonić dalmierz palcem. W trójkach dodatkowy światłomierz był czytelny i dość precyzyjny. Aby ekspozycja była prawidłowa, należało tak kręcić dużym pokrętłem, by zrównać wskaźnik w światłomierzu z rombem. Następnie na tym pokrętle odczytywało się czas adekwatny do ustawionej czułości i przysłony.

Aparat standardowo wyposażano w obiektyw Jupiter-8 o świetle f/2 i ogniskowej 53 mm, będący kopią słynnego Sonnara firmy Carl Zeiss Jena. Łącznie do końca produkcji w 1959 powstało 450 tys. Kievów II i III wraz z odmianami A.

Kiev III z obiektywem Jupiter-8M/ Fot. Txanoduna / Flickr CC

Drobny lifting – Kiev 4 i jego odmiany

Konstrukcja była produkowana w niezmienionej formie już długi czas, więc w 1957 roku wprowadzono zmiany.

Od teraz dopisek "A" oznaczał brak światłomierza. Kiev 4A wniósł tylko dodatkowy pamiętnik czułości filmu w pokrętle zwijania powrotnego. Kiev 4 wprowadzał już większe zmiany. Zmniejszono okienko światłomierza, przemodelowane także jego pokrętło – stało się bardziej płaskie, co sprawiało, że aparat wyglądał na lżejszy. Kolejne zmiany nastąpiły dopiero w 1976 roku wraz z wprowadzeniem modelu 4AM i 4M.

Oba modele miały ograniczony czas migawki do 1/1000 s, zmienioną wajchę samowyzwalacza i pokrętła — teraz zawierały czarne, plastikowe elementy. Z czasem dodano także gorącą stopkę, a standardowym obiektywem stał się Helios 103 o takiej samej ogniskowej 53 mm i nieco większym świetle – f/1,8, niestety ustawianym plastikowym, za to dużym pokrętłem. Co ciekawe, do aparatów Kiev oferowano ciekawe akcesoria, np. przystawkę do fotografii stereoskopowej. Aparaty te produkowano do 1987 roku, dziś można je łatwo zdobyć.

Kiev 4AM z obiektywem Jupiter-8M / © Rafał Miętka
Kiev 4AM - metalowa migawka o przebiegu pionowym / © Rafał Miętka
Kiev 4M z obiektywem Helios 103 / © Rafał Miętka
Kiev 4M - światłomierz aparatu wraz z kalkulatorem ekspozycji, pierwsze dwie cyfry numeru seryjnego wskazują zwykle rok produkcji danego egzemplarza / © Rafał Miętka

Duży lifting – Kiev 5

W 1967 roku zaprezentowano całkowicie odświeżony model — 5. Technicznie wszystkie rozwiązania były przeniesione z Kievów opartych na Contaxie. Zmniejszono tylko maksymalny czas otwarcia migawki do ½ s. Z zewnątrz aparat był już zdecydowanie nowocześniejszy. Zmieniło się niemal wszystko – przemodelowano każdy detal aparatu tak, by nie przypominał o swoim pochodzeniu.

Światłomierz znajdował się wokół dalmierza, a wizjer zyskał korekcję błędu paralaksy. Konstrukcja była ciężka, ale bardzo solidna. Zastosowano także nowy bagnet, a więc i „nowe” obiektywy: Jupiter 8 NB 2/50, a później Helios-94 1,8/50. Piątkę produkowano do 1974 roku, jednak nie cieszyła się taką popularnością jak poprzednie modele.

Kiev 5 / www.sovietcams.com

Małe jest piękne – Kiev Vega

Tym aparatom co prawda sporo brakuje do rozmiaru małego obrazka, jednak warto o nich wspomnieć.

Seria Vega / © Rafał Miętka

Ponieważ marka stawała się coraz lepiej rozpoznawalna na rodzimym rynku, w 1959 roku powstał bardzo ciekawy, malutki aparat o nazwie Vega. Niestety, jak to w ZSRR bywało – był dokładną kopią japońskiej Minolty 16. Skopiowano nie tylko korpus, ale też malutkie, 16 mm (format 10 x 14 mm) wkłady do niego. Z czasem jednak konstrukcja ewoluowała na tyle, że zmienił się zdecydowanie wygląd, a nawet format klatki.

Pierwszy model w porównaniu ze wzorcem miał zdecydowanie gorszy obiektyw (Industar – M 3,5/23) oraz gorsze czasy ekspozycji (dostępne tylko trzy: 1/30, 1/60 i 1/200 s). Jak można się domyślić, nie był to aparat adresowany do zawodowców. Był za to bardzo mały – po złożeniu miał wymiary w przybliżeniu 8 x 4 x 2,5 cm, więc mieścił się niemal wszędzie. Wyposażono go w spory w stosunku do wymiarów wizjer, licznik klatek, wskaźnik, czy migawka jest naciągnięta, oraz gniazdo synchronizacji z lampami błyskowymi.

Naciąg migawki następował automatycznie wraz z wysunięciem aparatu. Po wysunięciu ukazywał się spust. Film wyjmowało się poprzez oddzielenie części wizjera od głównego korpusu, a następnie wystarczyło otworzyć klapkę i ukazywał się malutki wkład. Co ciekawe, bardzo łatwo można było założyć filtry – wystarczyło przełożyć okienko obiektywu na takie z np. filtrem żółtym. Aparat produkowano do 1962 roku.

Kiev Vega / © Rafał Miętka
Kiev Vega - wyjmowanie miniaturowego filmu / © Rafał Miętka
Kiev Vega - druga strona, mechanizm licznika klatek / © Rafał Miętka

Kiev Vega 2

Szybko, bo w 1961 roku ukazał się następca – Kiev Vega 2. Na tle poprzednika wyróżniały go czernione elementy, dodany prosty kalkulator ekspozycji – ustawiany w zależności od czułości filmu i… pogody. Technicznie aparat miał już nastaw ostrości – 0,5 – nieskończoność, a nie jak poprzednik soczewkę fix-focus. Niestety zmiana tego parametru odbywała się dość niewygodnie – małym pokrętłem obok spustu. Aparat ponadto mógł obsłużyć filmy o 30 klatkach, a nie jak wcześniej – 20. Vega 2 była produkowana 3 lata.

Kiev Vega 2 / © Rafał Miętka
Kiev Vega 2 - góra aparatu z kalkulatorem ekspozycji oraz nastawem ostrości / © Rafał Miętka

Kiev 30

Następny aparat z tej serii pojawił się dopiero w 1974 roku i nazywał się Kiev-30. Wprowadził on nieco większy format filmu – 13 x 17 mm. Z zewnątrz różnił się zdecydowanie – teraz aparat był czarny i o typowej fakturze z tamtych lat. Przeniesiono ponadto kalkulator ekspozycji na tył, gdzie wizjer był już okrągły (w poprzednikach — prostokątny). Aparat produkowano do 1983 roku, powstało ok. miliona egzemplarzy trzydziestki.

Warto wspomnieć także o specjalnej edycji John Player Special, w której Kiev 30 ukryty był… w paczce po papierosach.

Kiev 30 / © Rafał Miętka
Kiev 30 - tył aparatu z kalkulatorem ekspozycji / © Rafał Miętka

Kiev 30M

W latach 1987–1990 produkowano także odmianę 30M pozbawioną gniazda synchronizacyjnego z lampami oraz kalkulatora ekspozycji. Napis marki powędrował na przód aparatu (wcześniej zawsze znajdował się na górze).

Kiev 30M / © Rafał Miętka

Kiev 303

Wytwarzanym około 1990 roku ostatnim Kievem tego typu był model 303, który różnił się tym, że miał 4 czasy ekspozycji (1/30, 1/60, 1/125, 1/250 s), a także plastikowy, więc i niestety bardziej tandetny korpus, już bez możliwości wymiany filtrów, za to w różnych kolorach – występowały np. zielone wersje Kieva 303.

Kiev 303 / © Rafał Miętka
Kiev Vega oraz 303 - to tutaj zmienia się parametry ekspozycji; jak widać, różnica techniczna między pierwszym i ostatnim modelem jest niewielka / © Rafał Miętka

Inne modele

Warto także wspomnieć o pozostałych Kievach. Jednych wytwarzano mniej, innych więcej, ale nigdy nie była to produkcja na taką skalę jak w przypadku aparatów opisanych wyżej.

Kiev 10,15

Kiev 10 – pierwsza radziecka lustrzanka nastawiająca czasy ekspozycji automatycznie, według wbudowanego światłomierza selenowego. Osiągała od ½ do 1/1000 s, czyli tak samo jak Kiev 5. Oferowano ją wraz z obiektywami Helios-65 i 81 Automat, oba o świetle f/2 i ogniskowej 50 mm. Jak na lata produkcji (1964–1975) aparat wyglądał wręcz kosmicznie.

W 1973 roku doczekał się następcy o symbolu 15, który różnił się zastosowaniem pomiaru TTL, co wpłynęło także lekko na wygląd aparatu. Jego standardowym obiektywem był Helios 81 2/53. Aparat produkowano do 1980 roku.

Kiev 10 / www.sovietcams.com

Kiev 17, 19, 19M, 20

Tę serię Kievów charakteryzował przede wszystkim zastosowany w niej bagnet Nikon (F). Rozwiązanie to pozwalało używać aparatu jako taniego zamiennika dla Nikonów, jednak jak się w praktyce okazywało… nie wszystkie obiektywy dało się stosować przemiennie. W lustrzankach tej serii czasy ekspozycji zmieniało się w bardzo niewygodnym miejscu – z przodu aparatu, po przeciwnej stronie wajchy naciągu.

Aparaty były za to bardzo nowoczesne, przypominały konstrukcje z Zachodu, takie jak Praktica czy Revueflex. Wyposażone były w m.in. samozerujący się licznik klatek, gorącą stopkę oraz przycisk podglądu ostrości. Produkowany od 1977 roku model 17 wyjątkowo nie miał światłomierza, był za to samowyzwalacz oraz czasy ekspozycji od 1 s do 1/1000 s. Model 19 różnił się zmniejszonym zakresem czasów: od ½ s do 1/500 s oraz dodanym światłomierzem.

Pomiar pokazywany był w taki sam sposób jak np. w Zenicie 12xp – ekspozycja była prawidłowa, gdy migały obie diody w wizjerze. Model 19M dodatkowo umożliwiał zamocowanie małego gripu, a w 20 wrócił samowyzwalacz i szerszy zakres czasów ekspozycji. Aparaty dostarczano z obiektywem Helios-81M 2/53, a w przypadku modelu 19M — z obiektywem Arsat-H 2/50. Produkcja tej serii aparatów zakończyła się w 1994 roku.

Kiev 19 / Fot. SoulSoup / Flickr CC

Historia radzieckich aparatów małoobrazkowych [cz. 4]: Smena

Z marką Kiev najczęściej kojarzy się seria oparta na Contaxie, jednak jak widać, nie tylko te aparaty dążyły do budowania historii marki – może nie pięknej, za to z pewnością ciekawej. Jednak Kievy to nie tylko aparaty małoobrazkowe, ale także dobre średnioformatowce, które zaprezentuję w artykule na temat radzieckich aparatów o formacie większym niż 24 x 36mm.

__________

Rafał Miętka Rafał Miętka — jestem pasjonatem fotografii w szerokim tego słowa znaczeniu. Uwielbiam rejestrować wyjątkowe chwile w życiu człowieka, odnajdywać piękno w każdym z nas i we wszystkim, co mnie otacza. Kolekcjonuję dawny sprzęt fotograficzny, nie pozwalając, by został zapomniany. Oprócz tego interesuję się grafiką i muzyką, ciągle ucząc się w każdej z tych dziedzin. Moje prace można obejrzeć na: www.portretowo.blogspot.com.

Zobacz więcej artykułów z serii: Historia radzieckich aparatów małoobrazkowych

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Przeglądy:

Nudna Ameryka na nienudnych zdjęciach Jacka Foty [wywiad] 10 cytatów fotograficznych, które powinniście znać Najdroższe i największe obiektywy pokazane na targach Photokina 2014 Podnosząca się z gruzów stolica na zdjęciach z albumu "Warszawa lata 40." "Małe Nemo", czyli niemowlaki sfotografowane pod wodą Photoshopowe wpadki miesiąca - wakacje 2014 Sesja dla Disney'a i Annie Leibovitz podczas pracy Blogi modowe, na których zdjęcia zatrzymają Cię na dłużej "303 zdjęcia, które musisz znać" - recenzja albumu, którego nie ma Koken – darmowy system zarządzania treścią dla fotografów Filmy o fotoreportażu, dzięki którym inaczej spojrzysz na świat... JPEGmini – zmieniamy rozmiar zdjęć jednym kliknięciem Książki o fotografii, które warto przeczytać [cz.1] Photoshopowe wpadki miesiąca [styczeń] Fotoreporter David Guttenfelder opowiada o robieniu zdjęć smartfonem w Korei Północnej Fotografia (i Photoshop) w służbie propagandy 15 najchętniej czytanych tekstów w 2013 r. na Fotoblogii Photoshopowe wpadki miesiąca [grudzień] Photoshopowe wpadki miesiąca - listopad [galeria] Co warto czytać? Jesienny przegląd prasy fotograficznej Kreatywne techniki fotograficzne, które mogą zainspirować Google+ z wbudowanym Snapseedem Książki o fotografii, które warto przeczytać [część 2] Nowa i stara połówka Wielkiego Jabłka na jednym interaktywnym zdjęciu