Radzieckie aparaty średnioformatowe [cz. 1/2]

© Rafał Miętka

© Rafał Miętka

Po długiej serii radzieckich aparatów małoobrazkowych przyszła kolej na modele większego formatu — głównie średnioformatowce. Takich konstrukcji w ZSRR nie było wiele, a mimo to do dziś są znane i bardzo chętnie używane przez fotografów, zarówno początkujących, jak i tych ze sporym doświadczeniem.

Artykuł zacznę od aparatów amatorskich, a konkretnie od serii Lubitel, ponieważ są to najbardziej znane u nas radzieckie aparaty średnioformatowe. Cieszyły się ogromną popularnością mimo słabego, wręcz zabawkowego wykonania. Dziś służą początkującym w poznawaniu uroków średniego formatu.

Start, Druh, Fenix, czyli historia aparatów fotograficznych Made in Poland

Wielu z Was z pewnością przeszukiwało strych, by dowiedzieć się, jak fotografowali Wasi ojcowie, dziadkowie. Wśród staroci często można natknąć się na aparaty radzieckie, najczęściej plastikowe Smieny czy ciężkie, metalowe Zenity. Były to najpopularniejsze aparaty minionych lat. Oprócz konstrukcji ze Wschodu można znaleźć też aparaty z dumnie brzmiącym napisem Made in Poland. Właśnie o nich będzie ten tekst.

Konsomolets (Комсомолец)

Pierwszy Lubitel nosił nazwę Konsomolets i był kopią niemieckiego aparatu Voigtlander Brillant. Nazwa Konsomolets pochodziła od komunistycznej organizacji młodzieży – Konsomoł.

Był to pierwszy masowo produkowany po II wojnie światowej radziecki aparat. Jego produkcja ruszyła w 1946 roku i pomogła ówczesnej GOMZ podnieść się w produkcji cywilnych urządzeń optycznych. Korpus Konsomolets wykonano z bakelitu, co zdecydowanie zmniejszyło koszty wytwarzania, a więc i cenę aparatu. Model wyposażono w prostą migawkę o trzech czasach: 1/25, 1/50, 1/100 s + B i obiektyw Tryplet-21 6,3/80. Ten szklany obiektyw dawał niestety zdjęcia słabej jakości – o charakterystycznej mocnej winiecie. Z czasem aparat doczekał się wersji z szybszą migawką (do 1/200 s), obiektywem o ogniskowej 75 mm i automatycznym licznikiem klatek.

Konsomolets / Fot. Аскольд / Wikimedia CC

Mimo zwodniczego wyglądu Konsomolets wcale nie był pełnoprawną lustrzanką dwuobiektywową, czyli tzw. TLR (Twin Lens Reflex). Owszem, miał dwa obiektywy, jednak nie były one ze sobą w żaden sposób powiązane – w kominie nie dało się podglądać ostrości. Z tego powodu był to raczej aparat typu Box, tyle że z wygodnym, dużym podglądem kadru. Na taki rodzaj aparatu powstało nawet określenie „Pseudo TLR”. Liczne jego wady niwelowała niska cena. Dzięki niej zdobył ponad 300 tys. nabywców, rozkręcając tym samym radziecki przemysł optyczny. Aparat produkowano do 1951 roku.

Lubitel (Любитель)

Lubitel / Fot. Jussi-Paavo / Flickr CC

Zobacz również: Fujifilm GFX 50S - pierwsze wrażenia z Kolonii

W 1949 roku wyprodukowano następcę aparatu Konsomolets. Po raz pierwszy nosił nazwę Lubitel (z ros. Amator), która od tej pory była stosowana aż do końca produkcji tych aparatów. Oprócz oczywistej zmiany nazwy aparatu Lubitel poszedł w ślady swojego pierwowzoru – Brillanta. Tak jak w nim sprzężono górny obiektyw z dolnym, dając możliwość ustawiania ostrości patrząc przez komin, tym samym aparat stał się pełnym TLR. Rozwiązanie to było bardzo proste – górny obiektyw połączony był z dolnym za pomocą zębatek otaczających obiektywy i łączących je ze sobą.

Dzięki takiemu rozwiązaniu ostrość aparatu mogła być podawana w metrach na górnym obiektywie, co dodatkowo ułatwiło ocenę odległości od obiektu fotografowanego. Z aparatu zniknął licznik klatek, za to po drugiej stronie dodano specjalny schowek na filtry. Ulepszono migawkę – miała także wolniejszy czas 1/10 s, a obiektyw aparatu – T22, zyskał lepsze światło, bo tym razem miał już jaśniejsze f 4,5. Aparat produkowano do 1956 roku i okazał się on jeszcze większym sukcesem niż poprzednik, gdyż powstało ponad 1,3 miliona egzemplarzy Lubitela 1.

Historia radzieckich aparatów małoobrazkowych cz. 3. — Zenit

Nawet dziś, w erze cyfrowej, niemal każdy kojarzy markę Zenit. Do tych aparatów często wracają początkujący fotografowie. Chęć poznania, jak fotografowano kiedyś, cała magia filmów analogowych, a także cena i dostępność sprawnych Zenitów zachęcają do zainteresowania się marką. Wystarczy tylko przejść się po dowolnej giełdzie staroci i już po chwili za bezcen można nabyć pełnosprawny aparat. Czemu Zenit zawdzięcza taką […]

Lubitel 2

Lubitel / Fot. dareppi / Flickr CC

Po sukcesie jedynki postanowiono dodać do aparatu samowyzwalacz i gniazdo synchronizacji z lampami błyskowymi. Oprócz tego aparat niczym się nie różnił. Z czasem zmieniono zakres czasów na bardziej użyteczne: 1/15–1/250 s +B.

Lubitel 2 podwoił sukces poprzednika - powstało ponad 2,2 miliona egzemplarzy. Był produkowany bardzo długo, bo od 1954 do 1980 roku.

Lubitel 166/166B/166 Universal

Lubitel 166B / © Rafał Miętka

Całkowita zmiana wyglądu nastąpiła dopiero w 1976 roku wraz z modelem 166. Aparat zyskał nowy, świeży, a przede wszystkim nieprzypominający już tak pierwowzoru wygląd. Technicznie różnił się dodanym pamiętnikiem czułości filmu oraz gorącą stopką, czyli sankami do lampy z wbudowanym stykiem synchronizacyjnym. Wrócił także licznik klatek znany z Konsomolets, sprawiał on jednak sporo problemów technicznych – psuł się, co poskutkowało słabą sprzedażą (tylko 69 tys. sztuk).

Z tego powodu w 1980 roku aparat doczekał się następcy, jakim był model z dopiskiem B. Była to uproszczona wersja 166 – nie wyposażona ani w licznik klatek, ani w gorącą stopkę. Dzięki temu posunięciu sprzedano 900 tys. aparatów do 1990 roku. Jednak ostatnim Lubitelem był wariant Universal. Nazwa sugerowała w tym przypadku uniwersalność pod względem formatu filmu. Aparat umożliwiał używanie klatki nie tylko o rozmiarach 6×6, ale także 6×4,5. Poskutkowało to dodaniem okienka podglądu klatki, a także możliwości zamontowania maski dla klatki 6×4,5. Ostatni model, czyli Lubitel 166 Universal, produkowano od 1983 do 1996 roku, więc produkcję zakończono stosunkowo niedawno.

Kadrowanie w Lubitelu 166B / © Rafał Miętka

Sputnik (Спутни)

Sputnik / Fot. Easterbilby / Flickr CC

Na podstawie Lubitela 2 powstał interesujący aparat do robienia zdjęć stereo, dziś powszechnie nazywanych 3D. Był to już aparat 3-obiektywowy, zdecydowanie większy niż standardowy Lubitel. Technicznie był identyczny, tyle że wyposażono go w dwie migawki, obie sprzężone ze sobą, dzięki czemu nie było potrzeby ustawiać parametry aparatu oddzielnie. Wystarczyło na jednej z nich ustawić żądane parametry, a na drugiej ustawiały się takie same. Identycznie z naciągiem, wyzwalaniem, samowyzwalaczem jak i ostrością. Aparat dawał dwa zdjęcia o formacie 6×6 wykonane w tym samym czasie, ale z kilkucentymetrowym przesunięciem. Przy oglądaniu w specjalnych okularach wywołanej stereo pary dawała ona efekt głębi trójwymiarowej. Technika ta była znana już w XIX w, jednak prawdziwą popularnością cieszyła się kilkadziesiąt lat później. Wyprodukowano 84 tys. egzemplarzy Sputnika w latach jego produkcji: 1954–1974.

Historia radzieckich aparatów małoobrazkowych cz. 4. — Smena

W poprzednim artykule pisałem o Zenicie, który w Polsce stał się wyjątkowo popularny. Istnieje jednak jeszcze popularniejszy radziecki aparat małoobrazkowy, tak popularny, że trafił do Księgi rekordów Guinnessa. Rozpoczął ponadto tzw. lomografię – nurt liczący dziś pół miliona fanów, którzy wykorzystując swoje plastikowe, wręcz tandetne aparaty, neguje niemal każde zasady fotografii. Co to za sprzęt? Przedstawiam Smenę – najpopularniejszy aparat świata.

Oprócz Lubitela do najlepiej sprzedających się amatorskich średnioformatowców należały m.in:

Etude (Этюд)

Etude / Fot. Boxy Brown's Bling / Flickr CC

U nas raczej rzadko spotykany aparat, mimo że wyprodukowano aż 1,5 mln egzemplarzy. Jest to bardzo prosta konstrukcja wyróżniająca się całkowicie plastikową budową oraz prostą migawką o jednym czasie — 1/60 oraz B. Właściwie każdy potrafiłby się tym aparatem posłużyć – w praktyce używało się w nim tylko pokrętła przewijania kliszy oraz spustu. Aparat był ponadto wyposażony w obiektyw fixed focus (f11/60mm) – bez potrzeby nastawiania ostrości. Taka konstrukcja świetnie sprawdzała się jako pierwszy w życiu aparat, np. jako prezent dla dziecka na komunię. Aparat produkowało MMZ w latach 1969–1984.

Shkolnik (Школник)

Shkolnik / Fot. paniek / Flickr CC

Shkolnik z rosyjskiego oznacza Student. Był to kolejny bakelitowy aparat o tylko jednym czasie migawki 1/60 + B. Jego charakterystyczny, zaokrąglony wygląd, prostota konstrukcji i dwusoczewkowy obiektyw fixed focus 8/75mm przyciągnęły 550 tys. nabywców w latach produkcji 1962–1969 (Lomo).

Historia radzieckich aparatów małoobrazkowych [cz. 6]. Najciekawsze konstrukcje

W poprzednich częściach cyklu prezentowałem główne radzieckie marki, takie jak Zenit czy Smena. Osiągnęły one niegdyś niesamowitą popularność i do dziś często się o nich słyszy. Warto jednak poznać także te aparaty, które nie doczekały się aż takiego rozgłosu, a szkoda, ponieważ były to wyjątkowe konstrukcje. Oto pięć najciekawszych.

Tourist (Турист)

Tourist / www.sovietcams.com

Nazwa nie jest przypadkowa. Był to jeden z pierwszych tak poręcznych radzieckich aparatów. Swoją poręczność zawdzięczał możliwości złożenia miecha, co ułatwiało transportowanie go. Turystę produkowało GOMZ w latach 1934–1940. Był to średnioformatowiec, którego rozmiar klatki wynosił 6,5×9cm. Tourist nie był jednak aparatem na film zwojowy, tylko na błony cięte.

Był bardzo poręczny – mały, lekki, z łatwym wyciągiem miecha, już nie na szynach. Do tego wyposażony w wizjer celownikowy oraz sportowy. Miał migawkę Compur lub jej kopię o nazwie Temp — obie o czasach 1/250 — 1s. z jasnym obiektywem Industar-7 3,5/105mm. Tourist nie był aparatem produkowanym na wielką skalę, powstało go tylko 136 tys. sztuk.

Moskva (Москва)

Kiedy w ramach reparacji wojennych ZSRR zagarnęło wytwórnię Zeiss Ikon AG w Dreźnie (pisałem na ten temat w tym artykule), nie tylko Contax został skopiowany. Ten sam zabieg przytrafił się również aparatowi Zeiss Ikon Ikonta C, kiedy to w 1946 roku w zakładach KMZ ruszyła produkcja pierwszego modelu z serii Moskva. Od swojego pierwowzoru nie różnił się praktycznie niczym – skopiowano niemal każdy element aparatu, zmieniając jedynie logo marki. Początkowo korzystano nawet z oryginalnych części i narzędzi Zeissa.

Oryginalna Super Ikonta C firmy Zeiss Ikon / © Rafał Miętka

Głównym atutem Ikonty/Moskvy była składana, mieszkowa konstrukcja, która po złożeniu sprawiała, że aparat zajmował mało miejsca w torbie. Ponadto składanie było wyjątkowo łatwe, gdyż całość oparta była na zawiasach, które przy otwieraniu klapki same rozsuwały miech z czołówką aparatu. Kolejną zaletą konstrukcji była blokada przed podwójnym naświetleniem oraz migawka Compur o czasach od 1 s do 1/250 s + B. Obiektyw Carl Zeiss Jena Tessar 4,5/105mm zapewniał świetną ostrość odbitek. Oczywiście nazwy te zostały wkrótce zmienione i migawkę nazwano Moment, a obiektyw Industar-23. Aparat oferowano także z szybszą migawką – kopią Compur Rapid, która dodatkowo dawała czas 1/400 s. Moskva umożliwiała robienie zdjęć w formacie 6×9.

Moskva 5 obok swojego pierwowzoru / © Rafał Miętka

Już w pierwszym roku produkcji modelu zaczęto wytwarzać jego bardziej rozbudowaną wersję – kopię Zeiss Ikon Super Ikonta C 531/2. Nowy aparat nazwano Moskva 2 i różnił się przede wszystkim dodanym dalmierzem. Tak jak w oryginale była to skomplikowana konstrukcja, za to bardzo wygodna w użytkowaniu. Moduł dalmierza przy migawce dało się schować wewnątrz korpusu, a ostrość można było ustawiać na dwa sposoby – precyzyjniej pokrętłem na dalmierzu i szybciej ringiem wokół obiektywu. Nad dalmierzem na korpusie znajdował się wizjer optyczny, który otwierał się automatycznie przy otwieraniu klapki aparatu. Na tym kończyły się zmiany w tym modelu.

Moskva 5 / © Rafał Miętka

Kolejne modyfikacje wprowadziła Moskva 4 – dodano synchronizator z lampami, tym samym zmieniając nazwę migawki na Moment 23S©. Oprócz tego na wzór pierwowzoru dodano ramkę do formatu 6×6 wraz z dodatkowym okienkiem podglądu numeru klatki. Ostatnią Moskvą był model 5, który dodatkowo miał samowyzwalacz [migawka zwiększyła o 1 numer, czyli na 24S©]. Główną różnicą była jednak zmiana góry korpusu aparatu na nowocześniejszą, z wizjerem z możliwością zawężenia pola widzenia do formatu 6×6. Dlaczego w numeracji tej serii pominięto Moskvę 3? Otóż nie pominięto, ale model przeznaczono tylko do błon ciętych w kasetkach, przez co diametralnie zmienił się korpus aparatu. Trójkę produkowano tylko przez rok, więc jest dziś bardzo rzadka.

Zamknięta Moskva 5 / © Rafał Miętka

Moskvę 1 produkowano w latach 1946–1949, dwójkę — 1946–1956, trójkę — 1950–1951, czwórkę — 1955–1958, a piątkę 1956–1960. Łącznie powstało ponad 500 tys. wszystkich aparatów serii Moskva.

Historia radzieckich aparatów małoobrazkowych [cz. 7]. Aparaty niedoceniane

W ostatnim artykule dotyczącym radzieckich aparatów małoobrazkowych pisałem o najciekawszych konstrukcjach. Teraz pora pokazać aparaty, które mimo swojej ogromnej popularności nie stały się obiektem kultu i wiele z nich zostało po prostu zapomniane. Często można natknąć się na nie na pchlich targach, niewyeksponowane, wrzucone do pudeł – tzw. reszty szmelcu. Warto pamiętać, że i nimi da się zrobić niesamowite zdjęcia, niekiedy lepsze jakościowo […]

Konstrukcje, które przedstawiłem w dzisiejszym artykule, zgarnęły najwięcej użytkowników: od amatorów — Lubitel, po bardziej zaawansowanych — Moskva. Jednak aparaty, którymi posługiwali się zawodowcy, były znacznie większe i cięższe. Często nie opuszczały nawet warunków studyjnych. O nich w kolejnym, ostatnim artykule traktującym o aparatach produkowanych niegdyś w ZSRR.

__________

Rafał Miętka Rafał Miętka — jestem pasjonatem fotografii w szerokim tego słowa znaczeniu. Uwielbiam rejestrować wyjątkowe chwile w życiu człowieka, odnajdywać piękno w każdym z nas i we wszystkim, co mnie otacza. Kolekcjonuję dawny sprzęt fotograficzny, nie pozwalając, by został zapomniany. Oprócz tego interesuję się grafiką i muzyką, ciągle ucząc się w każdej z tych dziedzin. Moje prace można obejrzeć na: www.portretowo.blogspot.com.

Zobacz więcej artykułów z serii: Radzieckie aparaty średnioformatowe

Podziel się:

Także w kategorii Przeglądy:

Nudna Ameryka na nienudnych zdjęciach Jacka Foty [wywiad] 10 cytatów fotograficznych, które powinniście znać Najdroższe i największe obiektywy pokazane na targach Photokina 2014 Podnosząca się z gruzów stolica na zdjęciach z albumu "Warszawa lata 40." "Małe Nemo", czyli niemowlaki sfotografowane pod wodą Photoshopowe wpadki miesiąca - wakacje 2014 Sesja dla Disney'a i Annie Leibovitz podczas pracy Blogi modowe, na których zdjęcia zatrzymają Cię na dłużej "303 zdjęcia, które musisz znać" - recenzja albumu, którego nie ma Koken – darmowy system zarządzania treścią dla fotografów Filmy o fotoreportażu, dzięki którym inaczej spojrzysz na świat... JPEGmini – zmieniamy rozmiar zdjęć jednym kliknięciem Książki o fotografii, które warto przeczytać [cz.1] Photoshopowe wpadki miesiąca [styczeń] Fotoreporter David Guttenfelder opowiada o robieniu zdjęć smartfonem w Korei Północnej Fotografia (i Photoshop) w służbie propagandy 15 najchętniej czytanych tekstów w 2013 r. na Fotoblogii Photoshopowe wpadki miesiąca [grudzień] Photoshopowe wpadki miesiąca - listopad [galeria] Co warto czytać? Jesienny przegląd prasy fotograficznej Kreatywne techniki fotograficzne, które mogą zainspirować Google+ z wbudowanym Snapseedem Książki o fotografii, które warto przeczytać [część 2] Nowa i stara połówka Wielkiego Jabłka na jednym interaktywnym zdjęciu